sobota, 3 maja 2014

ROZDZIAŁ 6

*Oczami Amy*
Trochę mnie zabolało, że Ross się w kimś zakochał, ale nie wiem dlaczego.
- No.....ja......ten.......wiesz.......- jąkał się mój blondynek. Zaraz, zaraz jaki MÓJ?
- Jak nie chcesz to nie mów - powiedziałam i uśmiechnęłam się w jego stronę, a on odwzajemnił gest.
- Nie o to chodzi, że nie chce ci powiedzieć, tylko nie mogę - odpowiedział, a mnie to zdziwiło.
- Okeeeeeeejjjjjjj...........- przeciągnęłam.
- To jak, idziemy dokończyć oglądać film? - zapytała Delly.
- Jasne - odpowiedzieli wszyscy chórem oprócz mnie, straciłam humor kiedy dowiedziałam się, że Ross się w kimś zakochał, tylko nie wiedziałam dlaczego.
*Oczami Rossa*
Amy od kiedy dowiedziała się, że się w kimś zakochałem ( mówię w kimś bo ona nie wie, że w niej ) straciła humor, nawet jak oglądaliśmy horror, to już się do mnie nie tuliła, tylko była pogrążona w swoich myślach.
- Chcesz coś do picia Amy? - zapytałem, ale nie doczekałem się odpowiedzi.
- Amy!!!! - krzyknąłem jej do ucha, a ona podskoczyła i spojrzała na mnie zdziwiona.
- Co się stało, że krzyczysz mi do ucha? - zapytała dalej w lekkim szoku.
- Bo pytałem, czy chcesz coś do picia, a ty nawet nie zareagowałaś - odpowiedziałem.
- Em.....przepraszam. - zmieszała się lekko - Tak, chętnie się czegoś napiję - odpowiedziała.
-To co chcesz do picia?-zapytałem.
-Może być woda.-odparła smutna.
-Okey, to zaraz wròcę.-powiedziałem i ruszyłem do kuchni.
Szukając wody, myślałem o Amy. Tak bardzo chciałem jej powiedzieć, że ją kocham ale nie mogłem. Nie dawno się nienawidziliśmy, a teraz jesteśmy przyjaciółmi. Jakbym jej powiedziałem, że to w niej się zakochałem, to mogłoby zrujnować naszą przyjaźń. Byłem tak zamyślony, że lałem wodę poza szklankę. Nagle usłyszałem cichy chichot za plecami, odwróciłem się i zobaczyłem Amy. Tą roześmianą brunetkę, w której jestem zakochany po uszy.
- Jak można nie trafić do szklanki? - zapytała nadal się śmiejąc.
- No wiesz, zamyśliłem się - powiedziałem i także zacząłem się śmiać.
- Em........może to zetrzesz - powiedziała z szerokim uśmiechem na twarzy, a ja się dopiero wtedy skapnąłem, że woda leci z blatu na podłogę ciurkiem, więc złapałem ścierkę i zacząłem ścierać, a dziewczyna cały czas się ze mnie śmiała.
- Ej, nie śmiej się ze mnie,  bo się na ciebie obrażę. - odparłem udając powagę.
- A co ty jesteś przedszkolak, że się obrażasz za takie drobnostki?
- Tak .- powiedziałem udając głos pięciolatka.
- To czy mój mały Rossy mi wybaczy jak go przeroszę?
- Rossy się zastanowi.- powiedziałem.
Wait. What?! Czemu ja mówię o sobie w trzeciej osobie? Psycha mi się ryję przez tą ślicznotkę.
*Oczami Amy*
Heh jaki on jest słodki. ZARAZ O CZYM JA MYŚLĘ?
- O czym się tak znowu zamyśliłaś?  - zapytał Rossy, kiedy nalewałam sobie wody do szklanki.
- Nic, tak tylko myślę co zrobić, żebyś przestał się gniewać - powiedziałam i napiłam się cieczy.
- Dasz buziaka i będzie dobrze - powiedział, a ja z wrażenia wyplułam wodę na podłogę.
- No chyba śnisz .- powiedziałam.
- A żebyś wiedziała, że śnię.
Chwila co ten blondas właśnie powiedział? To było dziwne.
- Że co proszę?
- Nie, nic.
- No nieważne. To co mam zrobić żebyś mi wybaczył?
- Psytul Rossiego. - powiedział rozkładając ręce do uścisku.
- Niech Ci będzie.-powiedziałam, po czym się do niego przytuliłam.
Matko jako on jest miękki i słodki. ZARAZ, O CZYM JA ZNOWU MYŚLĘ?! Ze mną jest coś poważnie nie tak. Odkleiliśmy się od siebie, ale Ross ciągle trzymał mnie w tali, więc spojrzałam mu w oczy. JEZU JAKIE ONE SĄ PIĘKNE!!!! Blondyn zaczął się do mnie przybliżać, a ja nie wiem czemu robiłam to samo, i już po chwili chłopak musnął moje usta, a potem delikatnie zaczął całować, oczywiście to odwzajemniłam, lecz nasz pocałunek nie trwał długo, ponieważ do kuchni wkroczył Rocky.
- O fuuuj!!! Liżą się!!!! - krzyknął, a my szybko się od siebie oderwaliśmy i się odwróciliśmy, a tam stało całe rodzeństwo Rossa i Ell.
- O kurna .- mruknęłam pod nosem.
- To wy jesteście razem? - zapytała zaciekawiona Rydel.
-Nie, nie jesteśmy. - odparł Ross puszczając mnie w talii.
- Jak to? - zapytał zdezorientowany Rocky.
- To był tylko chwilowy, nic nie znaczący impuls.
Tylko impuls? Jaką ja byłam idiotką, myślałam, że to coś dla niego znaczyło. Skoro to nic nie znaczyło to po co to kontynuował?
- Ja już lepiej pójdę .- powiedziałam smutna.
- Podwieźć cię? - zapytał Riker.
- Nie trzeba. Muszę coś przemyśleć sama.
- Skoro tak chcesz.
- Pa kochana. - powiedziała Delly tuląc mnie.
- Pa, Pa. - powiedziałam i wyszłam z domu.
Idąc chodnikiem słyszałam za sobą czyjeś wołanie.
- Amy poczekaj!!! - krzyczał Ross. Nie zatrzymałam się tylko szłam dalej.
- Cholera proszę stój!!!! - krzyczał dalej, postanowiłam, że się zatrzymam.
- Czego chcesz? - zapytałam niemiło.
- Ja chciałem cię przeprosić..... - zaczął, ale nie dałam mu dokończyć.
- Przeprosić? - zapytałam ironicznie, a w moich oczach zebrały się łzy - Wiesz co, to był mój pierwszy pocałunek, myślałam, że coś dla ciebie znaczył, ale jak widać nie, a żebyś wiedział........dla mnie on znaczył wszystko - wyrzuciłam z siebie wszystko co chciałam, i zaczęłam płakać. Już miałam iść, ale Ross przyciągnął mnie do siebie i pocałował, nie wiem czemu odwzajemniłam go, ale jednego jestem pewna, zakochałam się w Rossie Lynchu bez pamięci. Zakochałaś się? Proszę cię, ten chłopak się tobą pobawi i zostawi. On jest sławny i może mieć każdą. Ogarnij się Amy i zrozum, że to nie chłopak dla ciebie. Uwierz mi, jeszcze przyznasz mi rację. Wcale, że nie, on taki nie jest, znam go. A jak ciebie jeszcze nie dawno traktował? Uważał ciebie za gorszą, a przeprosił cię, bo Rydel mu kazała. Przejrzyj to na oczy, on to wszytko udaje. Wcale że nie, mylisz się. Jeszcze mi przyznasz rację.
Oderwałam się od blondyna, a on spojrzał na mnie zdziwiony.
- Co się stało? - zapytał.
- Ja.....ja.....przepraszam nie mogę - powiedziałam i z płaczem pobiegłam w stronę mojego domu.
Wbiegłam do mieszkania i zamknęłam się w pokoju. Siedziałam wtulona w poduszkę płacząc do końca wieczora. Rodzice próbowali ze mną porozmawiać ale ja nie byłam w stanie. Ross dzwonił do mnie kilkakrotnie ale nie mogłam odebrać, po prostu nie umiałam. Widzisz, miałam rację. To nie jest chłopak dla ciebie, znajdziesz sobie kogoś lepszego. Ale ja chcę Rossa. Amy ja robię to tylko dla twojego dobra. Nie wiesz co jest dla mnie dobre. Rozważ moje zdanie.
Myślałam nad tym leżąc w łóżku aż zasnęłam wtulona w moją ubrudzoną tuszem poduszkę.


Hejka!!! Słuchajcie, od dzisiaj tego bloga piszę ze wspaniałą Pink CupCake!!! Dziewczyna ma prawdziwy talent :) Dopiero się poznałyśmy, a już widać efekty naszej wspólnej pracy :) Kocham cię Pink CupCake <3 I was też kochani <3 Pink chyba też was kocha :)

Siemka z tej strony Pink CupCake. Wiktoria przesadza, nie mam talentu. Fakt, widać efekty naszej kooperacjii. No ja też cię lovciam Wiki. Was też kocham drodzy czytelnicy. Nie chyba tylko napewno!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz