Wow, wcześniej tego nie zauważyłam, ale mam już 623 wejścia!!!! NORMALNIE NIE WIERZĘ!!!!!!!! Dziękuję za to bardzo!!!! I ponawiam pytanie czy ktoś chce prowadzić ze mną tego bloga, ponieważ sama nie dam rady :( Chętnych proszę o podanie emalia w komentarzach pod tym postem :) I jeszcze jedna sprawa, PROSZĘ KOMENTUJCIE!!!!
#Wiktoria Lynch#
niedziela, 27 kwietnia 2014
sobota, 26 kwietnia 2014
Nowy blog!!!!
Jak mówi tytuł założyłam nowego bloga oto on ----> http://ross-lynch-jako-gangster.blogspot.com/ Serdecznie zapraszam!!!! A co do rozdziału przepraszam że nie dodałam ale nie miałam czasu, ale już go napisałam ale dodam jak pod 4 rozdziałem będzie 10 komentarzy :) Pozdrawiam!!!
#Wiktoria Lynch#
#Wiktoria Lynch#
piątek, 7 marca 2014
ROZDZIAŁ 4
Ten rozdział dedykuję Sandrze ( sandraaa ) która jako jedyna komentuje mojego bloga i zasłużyła na tą dedykację. STRASZNIE CI ZA TO DZIĘKUJĘ!!!
*Oczami Amy*
Gdy byliśmy na miejscu zauważyłam ogromną willę z basenem.

- I wy tu mieszkacie? - zapytałam nie dowierzając.
- No tak, dom jak każdy - powiedział Ross.
- Nie, to nie jest normalny dom to jest piękna willa - powiedziałam zachwycona.
- Chodz już bo zaraz nam tu zemdlejesz - powiedziała Delly z uśmiechem.
Gdy weszliśmy do środka myślałam że naprawdę zemdleje. Zaczęliśmy zwiedzać.
Salon wyglądał tak:

Pokój Rydel wyglądał tak:

- Wow - tylko tyle z siebie wykrztusiłam.
A jej łazienka wyglądała tak:

Pokój Rossa:

Jego łazienka:

Pokój Rockiego brata Rossa:

Pokój Rikera, drugiego brata Rossa, dziwne jeszcze ich nie poznałam a już włażę im do pokojów:

Pokój Raylanda, młodszego brata Rossa:

I jeszcze pokój rodziców:

a teraz kuchnia:

i jadalnia:

( od aut.: szyby są przyciemniane tylko od zewnątrz )
- I jak ci się podoba nasz dom? - zapytała uśmiechnięta Delly.
- Jest super - odpowiedziałam podekscytowana.
- Hej laski, a może popływamy w basenie? - zapytał Ross.
- Jasne - odpowiedziała Delly - A ty co na to Amy? - zwróciła się do mnie.
- No wiecie, bardzo chętnie, tylko ja nie mam przy sobie stroju kąpielowego - odpowiedziałam.
- Pożyczę ci, chodz - powiedziała Delly, i pociągnęła mnie za rękę do swojego pokoju, a Ross powiedział, że też pójdzie się przebrać. I już po chwili byłam ubrana w różowy strój kąpielowy Rydel, a wyglądał on tak:

A strój Delly tak:

Gotowe zeszłyśmy na dół i udaliśmy się na basen, Ross już tam był a gdy mnie zobaczył otworzył usta ze zdziwienia. Blondyn był ubrany tylko w różowe kąpielówki, a jego klata zapierała dech w piersiach.
- To jak pływamy? - zapytała ni stąd ni z owąd Rydel.
- Tak, jasne - odpowiedziałam i na nią spojrzałam, a zaraz poczułam, że moje nogi odrywają się od podłoża i zauważyłam, że jestem niesiona przez Rossa do basenu więc zaczęłam krzyczeć i wyrywać się mu, a moja kochana przyjaciółeczka stała z tyłu i się śmiała. I już po chwili znalazłam się pod wodą razem z Rossem.
- Ross pożałujesz tego!!! - krzyknęłam ze śmiechem kiedy już się wynurzyłam spod wody.
- Tak a co mi zrobisz? Pocałujesz? - zapytał również ze śmiechem, a ja zaczęłam go gonić i kiedy już go złapałam zaczęłam topić. ( od aut.: Oczywiście na żarty XD ) Chwile pózniej dołączyła do nas Rydel i pomogła mi się zemścić się na Rossie. Wygłupialiśmy się tak i nagle ktoś wszedł był/a to.....
Hejka to znowu ja rozdział wiem ma więcej zdjęć niż słów ale no cóż bywa. Jest on specjalnie dla Sandry. Pamiętajcie KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ.
#Wiktoria Lynch#
*Oczami Amy*
Gdy byliśmy na miejscu zauważyłam ogromną willę z basenem.
- I wy tu mieszkacie? - zapytałam nie dowierzając.
- No tak, dom jak każdy - powiedział Ross.
- Nie, to nie jest normalny dom to jest piękna willa - powiedziałam zachwycona.
- Chodz już bo zaraz nam tu zemdlejesz - powiedziała Delly z uśmiechem.
Gdy weszliśmy do środka myślałam że naprawdę zemdleje. Zaczęliśmy zwiedzać.
Salon wyglądał tak:
Pokój Rydel wyglądał tak:
- Wow - tylko tyle z siebie wykrztusiłam.
A jej łazienka wyglądała tak:
Pokój Rossa:
Jego łazienka:
Pokój Rockiego brata Rossa:
Pokój Rikera, drugiego brata Rossa, dziwne jeszcze ich nie poznałam a już włażę im do pokojów:
Pokój Raylanda, młodszego brata Rossa:
I jeszcze pokój rodziców:
a teraz kuchnia:
i jadalnia:
( od aut.: szyby są przyciemniane tylko od zewnątrz )
- I jak ci się podoba nasz dom? - zapytała uśmiechnięta Delly.
- Jest super - odpowiedziałam podekscytowana.
- Hej laski, a może popływamy w basenie? - zapytał Ross.
- Jasne - odpowiedziała Delly - A ty co na to Amy? - zwróciła się do mnie.
- No wiecie, bardzo chętnie, tylko ja nie mam przy sobie stroju kąpielowego - odpowiedziałam.
- Pożyczę ci, chodz - powiedziała Delly, i pociągnęła mnie za rękę do swojego pokoju, a Ross powiedział, że też pójdzie się przebrać. I już po chwili byłam ubrana w różowy strój kąpielowy Rydel, a wyglądał on tak:
A strój Delly tak:
Gotowe zeszłyśmy na dół i udaliśmy się na basen, Ross już tam był a gdy mnie zobaczył otworzył usta ze zdziwienia. Blondyn był ubrany tylko w różowe kąpielówki, a jego klata zapierała dech w piersiach.
- To jak pływamy? - zapytała ni stąd ni z owąd Rydel.
- Tak, jasne - odpowiedziałam i na nią spojrzałam, a zaraz poczułam, że moje nogi odrywają się od podłoża i zauważyłam, że jestem niesiona przez Rossa do basenu więc zaczęłam krzyczeć i wyrywać się mu, a moja kochana przyjaciółeczka stała z tyłu i się śmiała. I już po chwili znalazłam się pod wodą razem z Rossem.
- Ross pożałujesz tego!!! - krzyknęłam ze śmiechem kiedy już się wynurzyłam spod wody.
- Tak a co mi zrobisz? Pocałujesz? - zapytał również ze śmiechem, a ja zaczęłam go gonić i kiedy już go złapałam zaczęłam topić. ( od aut.: Oczywiście na żarty XD ) Chwile pózniej dołączyła do nas Rydel i pomogła mi się zemścić się na Rossie. Wygłupialiśmy się tak i nagle ktoś wszedł był/a to.....
Hejka to znowu ja rozdział wiem ma więcej zdjęć niż słów ale no cóż bywa. Jest on specjalnie dla Sandry. Pamiętajcie KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ.
#Wiktoria Lynch#
czwartek, 6 marca 2014
ROZDZIAŁ 3 + PROŚBA POD ROZDZIAŁEM
..... mianowicie Amy siedziała cała zapłakana na ławce tak jak mówiła Rydel. Zrobiło mi się jej szkoda więc do niej podszedłem i powiedziałem:
- Przepraszam.
- Przepraszasz mnie tylko dlatego, że Rydel ci kazała - odpowiedziała dziewczyna a ja spuściłem wzrok na moje buty.
*Oczami Amy*
- Ha, nie pomyliłam się teraz mnie przepraszasz a potem będziesz dalej się ze mnie wyśmiewał - kontynuowałam, ale on spojrzał na mnie i powiedział:
- Przysięgam, że już nigdy cię nie skrzywdzę, tym bardziej teraz kiedy jesteś przyjaciółką mojej jedynej siostry, więc proszę wybacz mi to, że byłem takim dupkiem (od aut. Przepraszam za słownictwo) ja po prostu chciałem być bardziej lubiany niż w poprzedniej szkole. Serio taki nie jestem. PRZEPRASZAM!!!
- Ale nie musiałeś się na mnie wyżywać - powiedziałam spokojniej, ponieważ moje serce już miękło żeby mu wybaczyć.
- Wiem, wybacz mi na prawdę przepraszam, obiecuję, że się zmienię - powiedział a ja już byłam pewna, że chcę mu wybaczyć.
*Oczami Rossa*
Myślałem że mi nie wybaczy choć bardzo tego chciałem.
- Wybaczę ci pod jednym warunkiem - powiedziała i się uśmiechnęła - Jej ale ona ma piękny uśmiech - pomyślałem - Okej ogar Ross - zganiłem się w myślach.
- Co to za warunek? - zapytałem z uśmiechem.
- Nigdy nie będziesz się tak zachowywał w stosunku do kogokolwiek tak jak zachowywałeś się w stosunku do mnie. Zgoda? - zapytała, a ja się cieszyłem jak gwizdek.
- Jasne, przyrzekam - odpowiedziałem - A teraz ja mam do ciebie prośbę - dodałem.
- Jaką? - zapytała zaciekawiona dziewczyna.
- Przytul mnie - powiedziałem i uśmiechnąłem się i ona też.
- Okej - powiedziała, i spełniła moją prośbę.
- Jesteś strasznie miękka i miło się do ciebie tuli - powiedziałem szczerze.
- Ha ha, dziękuje, chyba - powiedziała ze śmiechem - Patrz Delly idzie - powiedziała Amy.
*Oczami Amy*
- Hej, już jestem, i co widzę, że się pogodziliście - powiedziała Rydel z uśmiechem na twarzy, i zauważyłam, że koło nas przechodzi Jack jeden z popularnych i powiedział do Rossa:
- Ross, z kim ty siedzisz przecież to zwykła pokraka a ty jeszcze ją dotknąłeś. FUJJ!!! - powiedział z obrzydzeniem.
- Nie mów tak o niej, bo to naprawdę wspaniała dziewczyna a jak jej nie znasz to się nie odzywaj.- powiedział wściekły Ross i chciał do niego podejść, ale złapałam go za rękę i stanęłam przed nim.
- Ross, daj spokój, nie warto - powiedziałam spokojnym głosem.
- Zamknij się pokrako - powiedział Jack, a Ross tak się zdenerwował, że się mi wyrwał i uderzył Jacka w nos, aż ten się przewrócił.
- Ross!!! - krzyknęłyśmy razem z Delly.
- Nie będzie cię obrażał KRETYN!!! - krzyknął Ross.
- Odwaliło ci chłopie, myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi - powiedział zakrwawiony Jack.
- Już nie - odpowiedział zdenerwowany Ross - Choć Amy zapraszam cie do mnie poznasz moje rodzeństwo - powiedział blondyn.
- No właśnie. Zapraszamy. - powiedziała Delly.
- No nie wiem nie chciałabym przeszkadzać.... - odpowiedziałam zawstydzona.
- No co ty nie będziesz przeszkadzać sprawisz nam radość jeżeli się zgodzisz - nalegał blondyn i tym mnie przekonał.
- Okej - powiedziałam - Ale co z nim? - zapytałam i spojrzałam na miejsce w którym leżał Jack, no właśnie leżał, bo już go tam nie było.
- Sam się zmył - powiedział Ross i się uśmiechnął - To jak jedziemy? - zapytał.
- Jasne - odpowiedziałyśmy razem z Delly i zaczęłyśmy się śmiać, po chwili dołączył do nas blondyn, i skierowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do Lynchów.
Heja, to ja mam do was wielką prośbę, bo szukam osoby która pomoże mi prowadzić bloga ponieważ nie radzę sobie sama. Więc gdyby ktoś chciał mi pomóc to zapraszam abyście pisali na moją pocztę wika2583@wp.pl . I jeszcze jedna sprawa nie komentujecie rozdziałów a znacie motto: KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ!!!! No właśnie, a ja nie widzę w ogóle komentarzy, a jak się pojawią to obiecuję, że rozdziały będą dodawane częściej i będą dłuższe. A co do rozdziału to wiem, że jest bardzo krótki, ale postaram się to naprawić, ponieważ jestem początkującą blogerką i mam nadzieję, że to zrozumiecie.
#Wiktoria Lynch#
- Przepraszam.
- Przepraszasz mnie tylko dlatego, że Rydel ci kazała - odpowiedziała dziewczyna a ja spuściłem wzrok na moje buty.
*Oczami Amy*
- Ha, nie pomyliłam się teraz mnie przepraszasz a potem będziesz dalej się ze mnie wyśmiewał - kontynuowałam, ale on spojrzał na mnie i powiedział:
- Przysięgam, że już nigdy cię nie skrzywdzę, tym bardziej teraz kiedy jesteś przyjaciółką mojej jedynej siostry, więc proszę wybacz mi to, że byłem takim dupkiem (od aut. Przepraszam za słownictwo) ja po prostu chciałem być bardziej lubiany niż w poprzedniej szkole. Serio taki nie jestem. PRZEPRASZAM!!!
- Ale nie musiałeś się na mnie wyżywać - powiedziałam spokojniej, ponieważ moje serce już miękło żeby mu wybaczyć.
- Wiem, wybacz mi na prawdę przepraszam, obiecuję, że się zmienię - powiedział a ja już byłam pewna, że chcę mu wybaczyć.
*Oczami Rossa*
Myślałem że mi nie wybaczy choć bardzo tego chciałem.
- Wybaczę ci pod jednym warunkiem - powiedziała i się uśmiechnęła - Jej ale ona ma piękny uśmiech - pomyślałem - Okej ogar Ross - zganiłem się w myślach.
- Co to za warunek? - zapytałem z uśmiechem.
- Nigdy nie będziesz się tak zachowywał w stosunku do kogokolwiek tak jak zachowywałeś się w stosunku do mnie. Zgoda? - zapytała, a ja się cieszyłem jak gwizdek.
- Jasne, przyrzekam - odpowiedziałem - A teraz ja mam do ciebie prośbę - dodałem.
- Jaką? - zapytała zaciekawiona dziewczyna.
- Przytul mnie - powiedziałem i uśmiechnąłem się i ona też.
- Okej - powiedziała, i spełniła moją prośbę.
- Jesteś strasznie miękka i miło się do ciebie tuli - powiedziałem szczerze.
- Ha ha, dziękuje, chyba - powiedziała ze śmiechem - Patrz Delly idzie - powiedziała Amy.
*Oczami Amy*
- Hej, już jestem, i co widzę, że się pogodziliście - powiedziała Rydel z uśmiechem na twarzy, i zauważyłam, że koło nas przechodzi Jack jeden z popularnych i powiedział do Rossa:
- Ross, z kim ty siedzisz przecież to zwykła pokraka a ty jeszcze ją dotknąłeś. FUJJ!!! - powiedział z obrzydzeniem.
- Nie mów tak o niej, bo to naprawdę wspaniała dziewczyna a jak jej nie znasz to się nie odzywaj.- powiedział wściekły Ross i chciał do niego podejść, ale złapałam go za rękę i stanęłam przed nim.
- Ross, daj spokój, nie warto - powiedziałam spokojnym głosem.
- Zamknij się pokrako - powiedział Jack, a Ross tak się zdenerwował, że się mi wyrwał i uderzył Jacka w nos, aż ten się przewrócił.
- Ross!!! - krzyknęłyśmy razem z Delly.
- Nie będzie cię obrażał KRETYN!!! - krzyknął Ross.
- Odwaliło ci chłopie, myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi - powiedział zakrwawiony Jack.
- Już nie - odpowiedział zdenerwowany Ross - Choć Amy zapraszam cie do mnie poznasz moje rodzeństwo - powiedział blondyn.
- No właśnie. Zapraszamy. - powiedziała Delly.
- No nie wiem nie chciałabym przeszkadzać.... - odpowiedziałam zawstydzona.
- No co ty nie będziesz przeszkadzać sprawisz nam radość jeżeli się zgodzisz - nalegał blondyn i tym mnie przekonał.
- Okej - powiedziałam - Ale co z nim? - zapytałam i spojrzałam na miejsce w którym leżał Jack, no właśnie leżał, bo już go tam nie było.
- Sam się zmył - powiedział Ross i się uśmiechnął - To jak jedziemy? - zapytał.
- Jasne - odpowiedziałyśmy razem z Delly i zaczęłyśmy się śmiać, po chwili dołączył do nas blondyn, i skierowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do Lynchów.
Heja, to ja mam do was wielką prośbę, bo szukam osoby która pomoże mi prowadzić bloga ponieważ nie radzę sobie sama. Więc gdyby ktoś chciał mi pomóc to zapraszam abyście pisali na moją pocztę wika2583@wp.pl . I jeszcze jedna sprawa nie komentujecie rozdziałów a znacie motto: KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ!!!! No właśnie, a ja nie widzę w ogóle komentarzy, a jak się pojawią to obiecuję, że rozdziały będą dodawane częściej i będą dłuższe. A co do rozdziału to wiem, że jest bardzo krótki, ale postaram się to naprawić, ponieważ jestem początkującą blogerką i mam nadzieję, że to zrozumiecie.
#Wiktoria Lynch#
wtorek, 4 marca 2014
PRZEPRASZAM!!!!!!
Hejka to ja Wiktoria Lynch, chciałam was strasznie przeprosić za to, że nie pisałam tak długo po prostu nie miałam czasu, a po drugie zepsuł mi się komputer i nie miałam jak was poinformować, ale obiecuję, że rozdział 3 pojawi się jeszcze dzisiaj.... JESZCZE RAZ SERDECZNIE PRZEPRASZAM!!!
#Wiktoria Lynch#
#Wiktoria Lynch#
czwartek, 2 stycznia 2014
ROZDZIAŁ 2
*Oczami Amy*
Drrr.........drrr......drrrr...... Ach, ten głupi budzik znowu brzęczy - pomyślałam i ślamazarnie zwlokłam się z łóżka podeszłam do szafy i wybrałam taki zestaw:
i poszłam do łazienki się przygotować. Kiedy wykonałam już poranne czynności ruszyłam w stronę szkoły na pieszo ponieważ tata nie mógł mnie dzisiaj podwiezć, ponieważ miał na rano do pracy. Gdy byłam pod znienawidzonym budynkiem modliłam się aby nie spotkać Lyncha bo ten koleś tak mi działał na nerwy. Egh... lepiej nie będę zaprzątać sobie nim głowy bo tylko sobie niepotrzebnie ciśnienie podniosę. Gdy byłam w środku na moje nieszczęście usłyszałam za sobą głos:
- Hej Jonhson te ciuchy z lumpeksu?! - zapytał Lynch a, że ja już nie byłam tą szarą myszką co kiedyś odszczekałam się:
- No witaj panie ,,Przeleciałem prawie każdą dziewczynę w tej szkole" - powiedziałam a wszyscy którzy to widzieli wybuchnęli nie pochamowanym śmiechem a Lynch stał czerwony ze złości.
- Ja przynajmiej miałem dziewczynę a nie to co ty ty nawet się nigdy nie całowałaś jestem tego pewien - odgryzł się a mi się wstyd zrobiło, że mam 16 lat i jeszcze się nie całowałam. Łzy zaczęły lecieć mi po policzkach, a zaczął się ze mnie jeszcze bardziej śmiać. Wybiegłam ze szkoły, ale jeszcze na kogoś wpadłam........
*Oczami Rydel* ( nowość )
Szłam do szkoły Rossa zanieść mu kanapki bo ich zapomniał, gdy nagle ktoś na mnie wpadł a ja się przewróciłam a ten ,,ktosiek" na mnie. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że to jakaś zapłakana dziewczyna a że mam miękkie serce chciałam zapytać co się stało, ale ona powiedziała:
- Tak strasznie przepraszam nie zauważyłam cię... - mówiła dalej płacząc.
- Nic się nie stało, ale dlaczego płaczesz? - musiałam zadać to pytanie.
- Po prostu ktoś mnie ośmieszył przed całą szkołą i jest mi wstyd - powiedziała - Przepraszam nie powinnam zadręczać cię moimi problemami - dodała po chwili.
- Ja cię zapytałam co się stało - odpowiedziałam z uśmiechem przez co dziewczyna też się uśmiechnęła. - A tak w ogóle jestem Rydel - dodałam i wyciągnęłam do niej rękę a ona ją uścisnęła.
- A ja Amy - odpowiedziała.
- Wiesz głupio mi pytać..... - zaczęłam - Ale masz może przyjaciółkę? - zapytałam niepewnie.
- Mam ale wyprowadziła się do LA - odpowiedziała. ( od aut.: zapomniałam napisać, że Mel się wyprowadziła do LA, ale jeszcze wróci )
- To może mogłybyśmy zostać przyjaciółkami? - zapytałam jeszcze bardziej niepewnie.
- Jasne byłoby super - odpowiedziała z entuzjazmem dziewczyna - a nazywam się Jonhson - dodała.
- A ja Lynch - odpowiedziałam ze śmiechem a dziewczynie zrzedła mina.
- Em.... Jesteś spokrewniona z Rossem Lynchem? - zapytała.
- To mój brat, a co nie lubisz go? - zapytałam.
- No wiesz my jesteśmy wrogami a przed chwilą płakałam przez niego - powiedziała a mi szczęka opadła, przecież mój brat to dobry chłopak.
- A..a...ale jak to, przecież on jest miły... - plątałam się a ona zaśmiała się sarkastycznie.
- W szkole to totalny palant, ale może w domu jest miły - powiedziała.
- Ale chyba możemy być przyjaciółkami? - zapytałam z nadzieją.
*Oczami Amy*
Nie wiedziałam czy powinnam się zgadzać na przyjazń z siostrą wroga ale postanowiłam zaryzykować, ponieważ jest bardzo miła.
- Jasne tylko wiesz nie chciałabym się widywać z Rossem - powiedziałam a na twarzy blondynki od razu zagościł uśmiech.
- Nie martw się porozmawiam sobie z nim - odpowiedziała - Em... idziesz dalej na lekcje? - zapytała.
- Nie, odpuszczę sobie szkołę na dziś - powiedziałam.
- To w takim razie może spędzimy razem dzień i poznamy się lepiej? - zapytała.
- Jasne - odpowiedziałam.
- Poczekaj chwilkę ja tylko zaniosę bratu kanapki i wracam - powiedziała.
- Okej - powiedziałam i usiadłam na ławce obok szkoły, a dziewczyna poszła w stronę szkoły.
*Oczami Rossa*
Głupio się poczułem jak ona zaczęła uciekać z płaczem, bo wydawała się spoko ale musiałem inponować kumplom.
Rozmawiałem z kumplami ( choć miałem ich już dość ) gdy nagle podeszła do mnie moja siostra.
- Coś ty zrobił Amy?! - krzyknęła na wstępie a ja byłem bardzo zaskoczony. Pociągnąłem siostrę za rękę na bok.
- Co ty tu robisz, i skąd wiesz o Amy? - zapytałem.
- Przyniosłam ci kanapki, a Amy na mnie wpadła i się zaprzyjazniłyśmy, ale nie wiedziała że jestem twoją siostrą, ale kiedy się dowiedziała opowiedziała mi co się stało i teraz muszę cię skrzyczeć bo to bardzo fajna dziewczyna....!! - krzyczała ale jej przerwałem.
- Tak wiem, to fajna dziewczyna, ale.... - mówiłem ale ona mi przerwała.
- Ale co? - zapytała.
- No bo gdybym się z nią zadawał to przestałbym być popularny - powiedziałem.
- Musisz ją przeprosić - powiedziała a ja wybałuszyłem oczy.
- Nie mogę ona wszystkim wygada - powiedziałem.
- Przeproś ją i powiedz że by nie mówiła nikomu, i już jej tak nie traktuj - powiedziała.
- Okej zrobię to. - powiedziałem - Gdzie ona jest? - zapytałem siostry.
- Siedzi na ławce koło szkoły - powiedziała - Ty idz a ja jeszcze pójdę do twojej nauczycielki - dodała i odeszła w stronę pokoju nauczycielskiego, a ja skierowałem się na miejsce gdzie znajduje się dziewczyna kiedy już byłem koło miejsca zobaczyłem coś co mnie zaszokowało......
Hejka jest rozdział!!! Wiem, że przerwałam w ważnym momencie ale tylko dlatego, że chciaław wywżeć na was ciekawość :)) Kolejny rozdział juz niedługo.
#Wiktoria Lynch#
*Oczami Rydel* ( nowość )
Szłam do szkoły Rossa zanieść mu kanapki bo ich zapomniał, gdy nagle ktoś na mnie wpadł a ja się przewróciłam a ten ,,ktosiek" na mnie. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że to jakaś zapłakana dziewczyna a że mam miękkie serce chciałam zapytać co się stało, ale ona powiedziała:
- Tak strasznie przepraszam nie zauważyłam cię... - mówiła dalej płacząc.
- Nic się nie stało, ale dlaczego płaczesz? - musiałam zadać to pytanie.
- Po prostu ktoś mnie ośmieszył przed całą szkołą i jest mi wstyd - powiedziała - Przepraszam nie powinnam zadręczać cię moimi problemami - dodała po chwili.
- Ja cię zapytałam co się stało - odpowiedziałam z uśmiechem przez co dziewczyna też się uśmiechnęła. - A tak w ogóle jestem Rydel - dodałam i wyciągnęłam do niej rękę a ona ją uścisnęła.
- A ja Amy - odpowiedziała.
- Wiesz głupio mi pytać..... - zaczęłam - Ale masz może przyjaciółkę? - zapytałam niepewnie.
- Mam ale wyprowadziła się do LA - odpowiedziała. ( od aut.: zapomniałam napisać, że Mel się wyprowadziła do LA, ale jeszcze wróci )
- To może mogłybyśmy zostać przyjaciółkami? - zapytałam jeszcze bardziej niepewnie.
- Jasne byłoby super - odpowiedziała z entuzjazmem dziewczyna - a nazywam się Jonhson - dodała.
- A ja Lynch - odpowiedziałam ze śmiechem a dziewczynie zrzedła mina.
- Em.... Jesteś spokrewniona z Rossem Lynchem? - zapytała.
- To mój brat, a co nie lubisz go? - zapytałam.
- No wiesz my jesteśmy wrogami a przed chwilą płakałam przez niego - powiedziała a mi szczęka opadła, przecież mój brat to dobry chłopak.
- A..a...ale jak to, przecież on jest miły... - plątałam się a ona zaśmiała się sarkastycznie.
- W szkole to totalny palant, ale może w domu jest miły - powiedziała.
- Ale chyba możemy być przyjaciółkami? - zapytałam z nadzieją.
*Oczami Amy*
Nie wiedziałam czy powinnam się zgadzać na przyjazń z siostrą wroga ale postanowiłam zaryzykować, ponieważ jest bardzo miła.
- Jasne tylko wiesz nie chciałabym się widywać z Rossem - powiedziałam a na twarzy blondynki od razu zagościł uśmiech.
- Nie martw się porozmawiam sobie z nim - odpowiedziała - Em... idziesz dalej na lekcje? - zapytała.
- Nie, odpuszczę sobie szkołę na dziś - powiedziałam.
- To w takim razie może spędzimy razem dzień i poznamy się lepiej? - zapytała.
- Jasne - odpowiedziałam.
- Poczekaj chwilkę ja tylko zaniosę bratu kanapki i wracam - powiedziała.
- Okej - powiedziałam i usiadłam na ławce obok szkoły, a dziewczyna poszła w stronę szkoły.
*Oczami Rossa*
Głupio się poczułem jak ona zaczęła uciekać z płaczem, bo wydawała się spoko ale musiałem inponować kumplom.
Rozmawiałem z kumplami ( choć miałem ich już dość ) gdy nagle podeszła do mnie moja siostra.
- Coś ty zrobił Amy?! - krzyknęła na wstępie a ja byłem bardzo zaskoczony. Pociągnąłem siostrę za rękę na bok.
- Co ty tu robisz, i skąd wiesz o Amy? - zapytałem.
- Przyniosłam ci kanapki, a Amy na mnie wpadła i się zaprzyjazniłyśmy, ale nie wiedziała że jestem twoją siostrą, ale kiedy się dowiedziała opowiedziała mi co się stało i teraz muszę cię skrzyczeć bo to bardzo fajna dziewczyna....!! - krzyczała ale jej przerwałem.
- Tak wiem, to fajna dziewczyna, ale.... - mówiłem ale ona mi przerwała.
- Ale co? - zapytała.
- No bo gdybym się z nią zadawał to przestałbym być popularny - powiedziałem.
- Musisz ją przeprosić - powiedziała a ja wybałuszyłem oczy.
- Nie mogę ona wszystkim wygada - powiedziałem.
- Przeproś ją i powiedz że by nie mówiła nikomu, i już jej tak nie traktuj - powiedziała.
- Okej zrobię to. - powiedziałem - Gdzie ona jest? - zapytałem siostry.
- Siedzi na ławce koło szkoły - powiedziała - Ty idz a ja jeszcze pójdę do twojej nauczycielki - dodała i odeszła w stronę pokoju nauczycielskiego, a ja skierowałem się na miejsce gdzie znajduje się dziewczyna kiedy już byłem koło miejsca zobaczyłem coś co mnie zaszokowało......
Hejka jest rozdział!!! Wiem, że przerwałam w ważnym momencie ale tylko dlatego, że chciaław wywżeć na was ciekawość :)) Kolejny rozdział juz niedługo.
#Wiktoria Lynch#
środa, 1 stycznia 2014
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!!
Hejka przepraszam , że życzenia piszę tak pózno ale nie dałam rady wcześniej, bo dostałam szlaban ba komputer a teraz zyczenia:
Już historią są te święta,
wiele chwil z nich zapamiętam,
bo rodzinne one były,
serce moje ucieszyły.
A więc Święta mamy z głowy
wkrótce będzie Roczek Nowy,
niechaj będzie dla nas zdrowy,
dzielić szczęściem wciąż gotowy.
wiele chwil z nich zapamiętam,
bo rodzinne one były,
serce moje ucieszyły.
A więc Święta mamy z głowy
wkrótce będzie Roczek Nowy,
niechaj będzie dla nas zdrowy,
dzielić szczęściem wciąż gotowy.
Rozdział pojawi się jeszcze dzisiaj a jak nie dzisiaj yo na 100% jutro!!!! Mam nadzieje że skomentujecie !!!
#Wiktoria Lynch#
Subskrybuj:
Posty (Atom)

